Wierszyk dedykuję Waszym Dzieciom , wszystkim zestresowanym chorym i opiekunom
aby się uśmiechnęli troszeczkę.
RILU
"Mój pies Maksio"
Ledwie z auta wysiedliśmy
tylko ogon widzieliśmy
przy dobrej pogodzie
hop i już był w wodzie
wyszedł z wody..łapy mokre
dużą trzymał w pysku fląndrę
wiatr mu mocno dmuchał w oczy
i się z nami o nią droczył
podchodził , pokazywał
machał ogonem i głową kiwał
och, jak lubi widowiska
aby wyrwać rybę z pyska
dwie kobiety z przerażenia
zakończyły czas leżenia
wszędzie plaża rybą "jedzie"
to smażalnie tam na przedzie ?
maksiu,maksiu leć po kija
ludzi ryba już "dobija"

nie dawał za wygraną
i nie oddał ryby panu
pan nie słucha, tylko gani
pobiegł zaraz do swej pani
biegnąc udawał kangura
a po drodze była dziura

zrobił salto rybę zgubił
i od razu mnie polubił
teraz Maksio nas już słucha
sprytna,cwana ta psia jucha.
RILU
Moral
"Nie biegnij jak Kangur" - nie rób tego tricku...
,bo złamiesz nogę.. na dziurawym ..chodniku.
( żonka,ja i Maksio byliśmy
bardzo późnym wieczorem na
plaży w Karwii.
Otworzyłem drzwi samochodu
i już jego nie było .No i zaczęła
się prawdziwa przygoda..z Maksiem,plażowiczami..i weterynarzem)
(zwichnął sobie łapę)
|
|
 |
|